piątek, 7 listopada 2014

egzekucja

   - Wszystko gotowe, ukochana. Szafot prezentuje się godnie. Wzorowałem się na najlepszych. Deski akacjowe. Bisior, purpura i karmazyn. Cheruby uczynione przez biegłego tkacza. Zasłony spięte po pięć. Będziesz zadowolona, Pani!
   Wyglądała jak zwykle oszałamiająco. Pierwsze spojrzenie na nią niezmiennie powodowało suchość w gardle oraz inne przypadłości wprawiające go wręcz w zakłopotanie, zwłaszcza, gdy nie byli sami. Tym razem oprócz dzikiego zachwytu ukłuł go niepokój. Czy to fioletowe refleksy w jej włosach straciły blask, czy niebieskie linie żył na dłoniach stały się bardziej widoczne, a może wzrok miała utkwiony w pustce bardziej niż zwykle.
   - Zdolnyś, bestio, trzeba ci to przyznać. Ale nici z zabawy - na chwilę zaległa cisza - Trochę szkoda twojej roboty. Zorganizuj im jakąś imprezę w to miejsce. Zawody w rzucie kulką albo wyścigi kocich zaprzęgów powinny ich uspokoić. Gdyby za dużo szemrali, ogłoś, że tylko wygrany przeżyje. I zamknij buzię, bo głupkowato wyglądasz, kochanie. Dalej nie rozumiesz? - Wielki Korektor pokręcił głową - No cóż, może cię przeceniam jednak. Dobrze więc. Znaj moje wielkie serce i pojmij wreszcie, że oni sami ukarali się tak, że nawet najbardziej zdegenerowany i perfidny zwyrodnialec nie wymyśliłby okrutniejszej tortury. Oni rozpruli sobie nawzajem serca. Od tej pory wiecznie i nieustannie będzie się z nich sączyć. Będą pisać wiersze, piosenki, będą śpiewać, rysować, grać, rozmawiać w nieskończoność. Będą się często kłócić i obrażać. Będą mieć do siebie żal, będą się ranić. Do tego ci idioci będą nazywać swój stan miłością. Kiedy rozstaną się, już po kilku godzinach zaczną do siebie tęsknić, szeptem wypowiadać swoje imię.
   Wielki Korektor głośno przełknął ślinę. Patrzył oszołomiony na jej miednicę. Znad paska do pończoch sterczała alabastrowa krawędź.

1 komentarz:

  1. O! A już zaczęłam wątpić czy będzie coś nowego.
    Ania.R

    OdpowiedzUsuń